TCB Band w Polsce – Muzyczne czary w Palladium

TCB Band w Polsce – Muzyczne czary w Palladium
 TCB Band w Polsce – Muzyczne czary w Palladium
TCB Band, The Imperials i Dennis Jale zaczarowali polską publiczność!
Mariusz Ogiegło



Są kręgosłupem całego mojego show”. Tymi słowami Elvis Presley określił w roku 1970 towarzyszącą mu na scenie sekcję rytmiczną nadając im tym samym niezwykłą rangę. James Burton (gitara), Glen D. Hardin (klawisze), Ronnie Tutt (perkusja), John Wilkinson (gitara rytmiczna) i Jerry Scheff (gitara basowa) tworzyli niemal nieprzerwanie od 1969 roku grupę określaną mianem TCB Band (nazwę zaczerpnięto od motta, którym Elvis zaczął posługiwać się w latach 70-tych). Na estradzie Elvis i jego muzycy rozumieli się bez słów. Wystarczył gest… spojrzenie w oczy. „Musiałem go uważnie obserwować, żeby wiedzieć kiedy skończyć”, zapamiętał jeden z członków grupy. Współpracę Elvisa i TCB Band zakończyła przedwczesna śmierć piosenkarza w sierpniu 1977 roku, w przeddzień kolejnej trasy koncertowej.
 
Od tej pory marzeniem każdego chyba fana była choć chwila rozmowy i wspomnień członków TCB Band. W Polsce koncert grupy tych wybitnych muzyków rozpatrywany był raczej w kategorii marzeń, które nigdy miały się nie spełnić. Aż do wczorajszego - magicznego wieczora!
 
Punktualnie o godzinie 20:00 w Warszawskim Teatrze Palladium, dokładnie tak jak w 1969, 1970 i 1971 roku na scenę wszedł Terry Blackwood i kwartet The Imperials (zdjęcie u góry). „This Train” oraz „He Touched Me” (ta druga pieśń została nagrana przez Elvisa i była tytułowym utworem jego trzeciego albumu z muzyką gospel – drugiego za którą otrzymał Nagrodę Grammy. Gdy Presley rejestrował ją w studiu w Nashville – The Imperials byli tam z nim) w ich niezwykłym wykonaniu poprzedziły główny show. Dokładnie tak jak niemal pięćdziesiąt lat temu w International Hotel w Las Vegas.
 
I niemal dokładnie jak pięćdziesiąt lat temu tuż po tym doskonałym wstępie salę teatru Palladium wypełniły dźwięki „2001 A Space Oddysey” po których, witany gromkimi oklaskami, na scenę wkroczył Dennis Jale. Tuż za sobą piosenkarz miał już jednego z najwybitniejszych gitarzystów studyjnych – Jamesa Burtona a obok wyjątkowego klawiszowca, Glena D. Hardina.
 
Rozpoczął się koncert na który polscy fani czekali długimi latami (czasami tracąc wiarę w to, że kiedykolwiek dojdzie do skutku). „See See Rider” i zaraz po nim brawurowo wykonane medley „I Got A Woman/Amen” pozwoliły setkom wielbicieli zgromadzonym na widowni (a warto dodać, że wśród publiczności można było znaleźć także wybitne osobistości polskiej piosenki, m.in. Wojciecha Gąssowskiego, który wylansował takie przeboje jak „Zielone Wzgórza Nad Soliną” czy „Gdzie się podziały tamte prywatki”) uwierzyć, że ich sen się ziścił – są świadkami koncertu Elvisa Presley’a (choć tego wieczora godnie zastępował go Dennis Jale). „You Gave Me A Mountain” tak wiele razy wybrzmiało ze sceny w latach siedemdziesiątych. Tak wiele razy wzruszało. Także i tego wieczoru… I można by tak omawiać utwór po utworze by choć jeszcze na moment przywołać magię tych chwil.
 
Z każdym wyśpiewanym dźwiękiem, z każdą zagraną frazą na deskach Teatru Palladium tworzyła się historia. Historia pisana złotymi nutami… Pełna wspomnień, jak chociażby tych o pierwszym utworze zaaranżowanym przez Glena D.Hardina dla Elvisa – „Let It Be Me” i jak chociażby ta w której Dennis Jale opowiedział o rozmowie z Priscillą Presley, która kazała pozdrowić fanów Elvisa w Polsce. Historia pełna niezwykłych muzycznych uniesień – „An American Trilogy”, „My Boy” czy „The Wonder Of You”, muzycznych refleksji – „Sweet Sweet Spirit” (zaśpiewane przez The Imperials), „Amazing Grace” i „Lead Me Guide Me” czy rock’n’rollowego funu – „Mystery Train”, „That’s All Right”. Historia pełna zaskakujących wydarzeń – spacer członków kwartetu The Imperials w trakcie utworu „Put Your Hand In The Hand” wśród rozentuzjazmowanej publiczności (chętnie pozujących w jego trakcie do zdjęć a nawet znajdujących chwile na krótką rozmowę) i… niezwykłe duety Marcina Życzyńskiego, człowieka dzięki któremu ten sen się ziścił - najpierw z Dennisem Jale w przejmującym "In The Ghetto" a chwilę później z córką w piosence „Don’t Cry Daddy”.
 
Dwie godziny upłynęły szybciej niż kiedykolwiek. Chciałoby się zatrzymać ten czas, te chwile w warszawskim Palladium, na dłużej. Niestety finał zbliżał się nieuchronnie. Ale i zakończenie było niezwykłe. Dennis Jale zaprosił na scenę ponownie Marcina Życzyńskiego i wspólnie wykonali jeden z ponadczasowych hitów króla rock’n’rolla – „Suspicious Minds”. Niestety, chwilę później wybrzmiały już znajome fanom Elvisa dźwięki intro do koncertowej wersji „Can’t Help Falling In Love”. Tego wieczora zagrane przez człowieka, który w latach siedemdziesiątych robił to przez sześć lat niemal każdej nocy obserwując przy tym jak Elvis Presley opuszcza scenę żegnany przez dziesiątki tysięcy wielbicieli – Glena D. Hardina. Koncert dobiegł końca. Bisów nie było. Pozostały emocje, łzy wzruszenia, łzy szczęścia i poczucie, że właśnie wydarzyło się coś magicznego. TCB Band, The Imperials i Dennis Jale zaczarowali polskich fanów i polską publiczność.
 
A to wszystko nie byłoby możliwe bez jednego człowieka – Marcin Życzyński. Nie napiszę dziękuję bo to zbyt mało za spełnione marzenia. Dziękuję bardzo? To też zbyt mało za ogrom pracy jaką włożyłeś w organizację całego wydarzenia. Marcin jesteś po prostu WIELKI i NIESAMOWITY!!!
Autor: Mariusz Ogiegło
Źródła: www.elvispromisedland.pl

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica