Opowieści Marii Załuskiej o zimowych tradycjach Łemków.

Opowieści Marii Załuskiej o zimowych tradycjach Łemków.
W Muzeum Nikifora z miłośnikami kultury łemkowskiej spotkała się etnograf Maria Brylak - Załuska.  Opowiadała  o prawosławnych obrzędach bożonarodzeniowych. Imprezę zorganizowano w ramach projektu "Via Galicja", z cyklu "Moja Łemkowszczyzna".

Maria Brylak Załuska wiele lat pracy poświęciła badaniom łemkowszczyzny w tym, m.in. obrzędowości okresu Bożego Narodzenia. - „Dzięki Bogu trafiłam pod skrzydła prof. Reinfussa. Gdy jeszcze można było w terenie co znaleźć z tradycyjnej kultury ludowej, buszowaliśmy i zbieraliśmy eksponaty, przeprowadzaliśmy wywiady etnograficzne. - mówiła prelegentka. Zwróciła uwagę na podobieństwa, jak i różnice w obrzędowości polskiej i łemkowskiej. Teren Sądecczyzny sprzyjał zachowawczości kultury, wiele z jej archaicznych elementów zachowało się do dziś. - „Wielkie święta religijne, zarówno obrządku katolickiego, unickiego, jak i prawosławnego - w swoim podłożu mają wiele przedchrześcijańskich wątków. W tym okresie zimowego przesilenia obchodzono wiele świąt agrarnych, których celem było zaklinanie powrotu do życia przyrody. Wierzono, że wówczas sfera nadprzyrodzona najbardziej zbliża się do sfery ludzkiej. Aby uniknąć nieszczęść i przykrości, trzeba przysposobić duchy przodków. Stąd aspekt zaduszny świąt Bożego Narodzenia. Na to nałożyła się tradycja chrześcijańska z piękną symboliką narodzenia Pana Jezusa na sianie. Obie warstwy tych świąt współistniały sobie i zachowały się do dziś w Karpatach i na Podkarpaciu.  dorzuciła etnograf. 
    Prelegentka mówiła też o okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, w tym -  adwentowym zwyczaju weczirek. (prządki). Schodziły się one w chatach, pracowały a jednocześnie zabawami umilały sobie długie, zimowe wieczory. Odwiedzały je grupy przebierańców, złożonych z chłopców i mężczyzn, którzy rozśmieszali pracujące kobiety. W ostatnim dniu adwentu urządzano „złamańczak”, w którym łamano przęsła do tkania. W Dzień Bożego Narodzenia - pełnego szacunku i wzajemnego pokoju - pierwszego gościa, który odwiedził domostwo nazywano „połaznykom”. Wnosił on w progi chaty szczęście lub nieszczęście. W domu rozsiewał zboże i winszował: „Na szczasti, na zdrowla. Na to Boże Narodżynia Szczob ste byli zdorowi, weseli”. W niektórych miejscowościach do chyży (chaty łemkowskiej) wprowadzano woła. Dawano mu chleb, a łamanyk (słomę) zakładano na rogi. Powszechnie we wszystkich elementach Bożego Narodzenia, słoma jest zaklinaniem urodzaju na przyszły rok. Cały dzień Łemkowie modlili się i śpiewali kolędy. Często kolędnicy chodzili z „kozą”, za którą był przebierany jeden z chłopców. Kolędnik ten nad swoją głową trzymał sztuczną kozią głowę, a sam przykryty był białą płachtą. „Wertep” była to inscenizacja, w której nie każdy mógł uczestniczyć. Dobrano osoby z dobrym głosem i, a także ze zdolnościami aktorskimi. W kolędach łemkowskich zachowało się bardzo dużo elementów starosłowiańskiej i góralskiej twórczości ludowej. Łemkowskie pieśni bożonarodzeniowe oddają charakter Łemków, ich gościnność oraz szczerość. Kilka spośród nich wykonał chór łemkowski pod dyrekcją Piotra Trochanowskiego.

Małgorzata Kareńska
Autor: Małgorzata Kareńska

Komentarze

2012-12-31 13:03:08 - ala kofana ip:83.9.179.170
źle się to czyta
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica