Musiał nie musiał, ale chciał...Tekst Sylwii Łabuz.

Musiał nie musiał, ale chciał...Tekst Sylwii Łabuz.
Tegoroczna Niedziela Palmowa, podczas której odbędzie się 8 spotkanie z cyklu SYNAJ będzie wyjątkowa. Wśród zaproszonych gości, takich jak ks. Michał Olszewski, Hebda, ks. Stanisław Kłyś, znalazł się również aktor, Ambasador ŚDM, Maciej Musiał.
 
Najgłębsza duchowość dzieje się w naszych domach, w naszych kościołach. – wyznaje ambasador Światowych Dni Młodzieży, Maciej Musiał. Nie należę do grona dziewczyn piszczących na widok gwiazd, no chyba, że jakaś właśnie spadnie z nieba, spełniając marzenie. W ręce członkiń Diecezjalnego Biura Medialnego Diecezji Tarnowskiej wpadł ambasador ŚDM, Maciej Musiał. Chłopak, który jest tak sławny, wykorzystuje swoją popularność do głoszenia dobra i to jest piękne, niosące nadzieję. 
    Aktor znany między innymi z serialu „Rodzinka.pl” pozytywnie mnie zaskoczył. Okazał się normalnym, zwykłym człowiekiem bez otoczki robienia z siebie gwiazdy, potwierdzając tym samym obraz, który zaobserwowałam podczas lipcowych wydarzeń w Krakowie: choć każdy z nas jest inny, tak naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami, bo chrześcijaństwo czyni nas równymi.
    Pierwsze przemyślenia po spotkaniu: Maciek nie jest ani fanatykiem religijnym, ani obłudnikiem. Jest po prostu człowiekiem wierzącym. I widać, że ten chłopak, który ma tysiące fanów, tak naprawdę jest fanem tylko Jednej Osoby – Jezusa. Inteligentny, utalentowany, a przy tym skromny i niewstydzący się wiary. Dzięki takim ludziom wiem, że chrześcijaństwo nigdy nie zginie, nie da się złamać, nie pozostanie tylko wspomnieniem z podręcznika do historii.
    Maćka lubiłam jako aktora, ale teraz – gdy poznałam go chociaż trochę – polubiłam jako człowieka. W pełni świadomie mogę powiedzieć, że go szanuję i nie będą to puste słowa rzucane pod adresem sławnej osoby. W zgodzie z sumieniem, wystawiam opinię na podstawie zebranych faktów – w tym przypadku – wielkiej życzliwości aktora, prostoty, skromności i tej poszukiwanej w show biznesie „normalności”. Ale czego mogłabym się spodziewać po człowieku, który został ambasadorem ŚDM? Na pytanie, jak to jest nim być – "ambasadorem, nie Maćkiem "– chłopak odpowiada – Fajnie, bo dostajesz bilety w dobrych sektorach. Właśnie was tutaj spotkałem, w sektorze S, czyli miejscu, gdzie są ławeczki, gdzie można sobie usiąść. (śmiech) Nie no, przede wszystkim ogromny zaszczyt i radość. To jest bardzo nobilitujące. Cieszę się, że akurat mnie do tego wybrali. Dzięki temu też prowadziłem jedno z pre - wydarzeń, a także wydarzenie powitania Papieża Franciszka. Byłem tam naprawdę blisko, więc jest to zaszczyt.
    Kolejne pytanie dotyczy duchowego przeżywania czasu ŚDM. Maciej mówi, czym jest ono dla niego – Myślę, że taka najgłębsza duchowość dzieje się w naszych domach, w naszych kościołach. A tutaj jest takie święto radości, takie dobro unoszące się w powietrzu, coś czym płoniemy coraz bardziej, żeby później zanieść to do naszych domów i rozpalić innych. Słowa Franciszka, które mówi w oknie, czy na kolejnych wydarzeniach, są piękne, mądre, inspirujące i pogłębiające wiarę. I też duchowo doświadczamy innych kultur. To jest coś wspaniałego – dodaje z zachwytem.
   Maciek to osoba niespotykanie zabawna i z ogromnym dystansem do siebie. Kiedy pytamy, jaka jest tajemnica tego, że został ambasadorem mówi ze śmiechem – Zadzwonili, zapytali…Nieco poważniej, wyjaśnia – Moim zdaniem, każdy facet jak ma jakieś poglądy, wierzy w coś, to nie powinien się tego wstydzić, Broń Boże. Tylko, kiedy ktoś cię pyta o to, to o tym mówić. Ktoś kiedyś zapytał mnie o wiarę. Jestem wierzącym człowiekiem, jestem młodym człowiekiem i jestem grzesznym człowiekiem. Chcę pokazywać taki obraz wiary, że jestem normalnym młodym człowiekiem. W Polsce często jest tak, że jak już chodzisz do kościoła i cię Pani Babcia z kościoła zobaczy w parku z piwem w ręce, to już nie możesz być katolikiem, co jest kompletną bzdurą. Mówię o tym, co myślę tam, gdzie się pojawiam. Pewnie to do nich dotarło i dlatego mnie zaprosili.
   Tajemnica dodania Macieja do listy ambasadorów – jak każda dobra tajemnica – zostanie znana tylko organizatorom. Jedno jest pewne – aktor został wybrany, by być przykładem i inspiracją do niesienia świadectwa wiary. I to jest naprawdę dobry przykład, bo pokazuje, że można łączyć sławę i sukcesy zawodowe z wiarą i być przy tym nieziemsko szczęśliwym.
 
Sylwia Łabuz
 
Autor: Małgorzata Kareńska

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica