Katarzyna Krzeszowska: Póki można - trzeba wykorzystać szansę.

Katarzyna Krzeszowska: Póki można - trzeba wykorzystać szansę.
Kryniczanka 22 letnia Katarzyna Krzeszowska Miss Małopolski 2012 zakwalifikowała się do Gali Finałowej wyborów Miss Polski 2012. W Kozienicach dopingowała ją rodzina, w tym rodzice i brat. Młodsze siostry oglądały ją w telewizorze. Po koronę najpiękniejszej Polki Katarzyna sięgnie 8 grudnia w Płocku. Wcześniej dla TV Małopolskie na tarasie hotelu Pegaz rozmawiała z nią Małgorzata Kareńska.

Podczas majowych wyborów Miss Małopolski 2012, który odbył się w Oświęcimiu, powiedziała pani, że jej udział był jednym wielkim spontanem. Nie zamierzała pani wówczas sięgać po koronę Miss Polski. Co sprawiło, że zmieniła pani zdanie?
No tak. Byłam nastawiona na to, że nie pójdę dalej. Miss Małopolski to dla mnie sukces, którego się nie spodziewałam. Jednak decyzje się zmieniają, a kobieta zmienną jest. Przemyślałam pewne rzeczy. Uważam, że póki można - trzeba wykorzystać szansę. I wszystkich innych do tego namawiam. Nie ukrywam, że pewien wpływ na zmianę decyzji miały osoby trzecie.

Jakie to uczucie być jedną z 24 Polek najpiękniejszych?
Jestem taką samą osobą, jak przedtem. Nic się u mnie zmieniło, chociaż przyjemnie jest dotknąć sukcesu, a nie oglądać z ekranu telewizora.

Podczas półfinałowych wyborów w Kozienicach została pani wyczytana jako ostatnia finalistka. Denerwowała się pani?
Tak, czego nie ukrywam. Rodzina też, znajomi. Niektórzy chcieli wyrzucać nawet telewizory przez okno. Zostałam wyczytana jako ostatnia, ale jednak się udało.

Które z wyjść było najtrudniejsze?
Szczerze mówiąc pierwsze, w ostrych czarnych sukniach ze względu na choreografię, którą długo ćwiczyłyśmy. Była to mozolna praca. Reszta to był mały pikuś.

Jak wyglądały przygotowania do kozienickiego półfinału.
Przez dziesięć dni uczyłyśmy się poruszania na scenie. Kręciłyśmy też wizytówki telewizyjne o sobie. Były one dłuższe, niż pokazano na szklanym ekranie. Ale było nas aż 46 i częściowo nasze wypowiedzi zostały obcięte.


Studiuje pani na Akademii Krakowskiej. Jaki kierunek w malarstwie jest pani ulubionym?
Zdecydowanie secesja. Uwielbiam twórczość Gustava Klimta, który jest tak jakby moim guru. Poza tym surrealizm i Salvador Dali. Interesuje mnie też sztuka wizualna. Obecnie bardzo często przeradza się ona w formę 2 i 3 D. Pewne części robi się odręcznie, a potem przerzuca się je na komputer, gdzie zaczyna żyć. Ciągnie się poprzez grafikę, grafikę komputerową i tak dalej.

Czy będzie można zobaczyć pani twórczość w Krynicy?
Owszem. Moje prace można zobaczyć w szkole. Gdy skończę edukację, będę mogła je zaprezentować. Nie wykluczam, że także w Krynicy. Dopóki studiuję, najlepsze prace trzyma szkoła, ale gdy opuszczę jej mury będę mogła robić z nich wystawy.

Karierę zawodową łączy pani ze sztuką piękną?
Chciałabym dalej iść w tym kierunku. Robić coś, co lubię, ale jednocześnie przyniesie dochód. Teraz wszystko przekłada się na informatykę, a więc myślę o grafice komputerowej.

Jak pani najchętniej spędza wakacje?
Bardzo miło spędzam czas w Krynicy. Staram się nie marnować tego czasu. Pracuję dorywczo i pomagam w domu przy dwóch młodszych siostrach.

Pani odczucia przed finałem Miss Polski 2012, który odbędzie się w Płocku 8 grudnia?
Trochę mnie to przeraża. Mam nadzieję, że wrócę z uśmiechem na ustach, cokolwiek się stanie. Mam nadzieję, że atmosfera będzie równie serdeczna, jak w Kozienicach.

Dwa słowa dla TV Małopolskie.
Chciałabym wszystkim podziękować za trzymanie kciuków. Rodzinie, znajomym i wszystkim, którzy mnie dopingują, bo to dzięki nim idę dalej.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w finale wyborów Miss Polski 2012.

Małgorzata Kareńska.
Autor: Małgorzata Kareńska

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica